felek >> wtorek, 13 maja 2008 20:02:43
O, 2 lata minęły prawie. Przez ten czas udało mi się stworzyć jedną dość fajną rzecz to tu ją wrzucę. Może ktoś przeczyta, a jak nie to przynajmniej fajnie będzie wyglądało na tle bebetka :)
***
Felieton z serii „Wiecie, co mnie wkurza..?”
Wiecie, kto mnie wkurza..? Wkurza mnie ten, no.. Ma ogromnego wąsa jak taksiarz. Na jego oficjalnej stronie internetowej po kliknięciu w zakładkę „Życiorys” wyświetla się mapka Poznania (czyżby miał coś do ukrycia?!). Prowadzi też bloga - „GrobelBloga” (w tym momencie śmiejemy się - przyp. red.). Dostał, na razie nieprawomocny, wyrok w zawieszeniu. Mówi się o nim, że „bierze” (cokolwiek to znaczy). Już wiecie o kim mowa, ale dodajmy jeszcze jedno – jest Prezydentem Miasta Poznania. Tak, oczywiście, chodzi właśnie o Grobiego! Chciałam Wam przedstawić osobę, na którą zwalę to wszystko, na co będę marudzić przez najbliższe 35 linijek.
Wiecie, co mnie wkurza..? Wkurza mnie „shoppingowa” kultura Poznania. Bo mówi się, to znaczy mówią billboard’y i plakaty Grobiego, „Poznań - miasto kultury”. Ale o jaką kulturę chodzi? Przecież Międzynarodowy Festiwal Teatralny „Malta” zdążył już przerodzić się z offowego festiwalu teatru ulicznego, kierowanego do każdego Poznaniaka, w elitarny, drogi i „nie-wiadomo-o-co-chodzi” Malta festival. No więc dokąd zmierza kultura Poznania? Do niedzielnego wyjścia na shopping z rodzinką lub znajomymi. Makijaż, perfum, wypastowane buty, świetnie dobrany, świeżo wyprasowany strój. Zaczyna się zacnie – jak wyjście do opery. Ale kontynuujmy. Parkowanie w miejscu B14, wjazd ruchomymi schodami, wchodzenie i wychodzenie z poszczególnych sklepów, raz po raz z kolorową, pasującą do koloru bransoletki reklamówką, wypełnioną jakimś nowym sweterkiem czy też butkami. Po drodze subtelne wpierdzielenie trzech gałek lodów zaszminkowanymi ustami. Tak, to właśnie shopping!
Coś takiego oferuje nam Poznań. Co chwilę słyszy się o budowie kolejnych centrów handlowych. Handlowo-rozrywkowych, żeby nie było. Bo przecież przy okazji takiego shoppingu możemy wybrać się do multipleksu na jakiś mało ambitny, komercyjny film. Albo wybrać się na bowling. Obok CH Plaza powstała Galeria „Pestka”. Mamy już przecież Browar, King Cross’a, M1, Panoramę... Powstać ma też coś na Łazarzu i obok Jeziora Maltańskiego. Ale po kiego grzyba tyle nam tego?! Bo nam się ruszyć tyłka za daleko nie chce? Bo jak się upatrzone spodnie skończą
w Browarze, jedziemy do Plazy? Bo po co zajmować się prawdziwą kulturą, skoro można zbić mnóstwo kasy na centrach handlowych, w których Boże Narodzenie zaczyna się tuż po Wszystkich Świętych?
Teraz powinnam wskazać jakieś rozwiązanie. Może po prostu znajdźmy umiar. Czerpmy radość z kupowania nowych ciuszków i oglądania tandetnych produkcji kinowych, ale czasem i nie na siłę. Wybierzmy się raz po raz do kina Amarant, na wystawę do CK Zamek, koncert jazzowy czy rockowy, do opery, teatru itp. itd. Pokażmy, czego potrzebujemy i co powinien nam Poznań zagwarantować, jakich wrażeń dostarczać, jakie projekty ma podpisywać Grobi i jego ekipa. Uda się, uda! :)
Mogłabym oczywiście jeszcze trochę pomarudzić, choćby na stan dróg rowerowych w centrum, a właściwie ich prawie-brak oraz ogromną, wciąż rosnącą liczbę niepotrzebnych świateł drogowych, na których czekać trzeba niekiedy 5 minut (cała prawda o spóźnianiu się do szkoły – chcemy działać zgodnie z prawem)... Ale zostało mi już tylko jedno zdanie do wykorzystania – poświęce je na oficjalne oświadczenie, że... wszem i wobec, zwalam wszystko na Grobiego (taka już dola prezia) :D
P.S. Kocham Poznań.
■ AdolF
komentarze [4]„Mogłem być kałem, albo kosmosem” >> poniedziałek, 15 maja 2006 16:22:47
Wciąż myślę i myślę i brnę z tym coraz dalej i głębiej.
Powietrze coraz bardziej gęstnieje i trudno jest oddychać, podnieść powiekę, wstać (lewą) nogą i przemieszczać się.
Bo to takie okropne być głupim, ale na tyle „inteligentnym”, żeby tą swoją ułomność rozumieć.
Po prostu muszę spojrzeć na moje Wszystko inaczej. Powtarzaj: „Jestem tylko materią”.
komentarze [23]kaczofobia >> środa, 26 października 2005 20:00:08
Tak się zastanawiałam nad życiem. Życiem jako życie czyli bycie czyli nad życiem pt. ‘jestem sobie’. No więc zaczyna się w poniedziałek. Ciągle myślę tylko o piątku, czekam na piątek, marzę o piątku. Myślę sobie: „Muszę przetrwać to pięć dni”. Tak więc przeżywam to pięć dni i nadchodzi długo oczekiwany piątek. P-i-ą-t-e-k. Piątek po szkole czyli czas szczególny. A właściwie to nie ma w nim nic szczególnego. Prawie nic w nim nie ma. Po prostu mogę sobie myśleć: „Teraz mogę robić nic”. Ta świadomość jest wspaniała. Następnie nadchodzi sobota. Sobota- czas mija szybko, nie ma zbyt dużo czasu na myślenie. A potem? Potem niedziela. Brrr.. Coś w niej takiego jest, że rano trudno wstać, a potem odczuwa się dziwną zgrozę przed szkołą. Że muszę jutro TAM iść. Wiem, nie ma TAM nic strasznego, ale ja nie lubię, kiedy wiem że
muszę coś zrobić. Nawet kiedy i tak „coś robię” to wolę mieć tę wspaniałą świadomość, że mam możliwość robić nic, nic nie robić. Później znowu nadchodzi poniedziałek. 1-2-3-4-5! I tak dalej. Błędne koło.
Odczuwam pewien dyskomfort, zaczepiający o lekkie załamanie z powodu zaistniałej niedawno sytuacji politycznej.
komentarze [4]O! >> niedziela, 26 czerwca 2005 14:26:07
(5+5+5+6+5+5+5+5+5+6+6+5+6+5)/14= =5,28. Wynik bardzo dobry.
I się zaczęło.
A ja już się końca obawiam.
komentarze [14]Wspaniała letnio-wakacyjna atmosfera. >> niedziela, 29 maja 2005 16:21:13
Kobiety z celulitem. Naiwnie opalające się dziewczyny. Podstarzali panowie, których brzuchy zasłaniają im wszelkie perspektywy. Pakery z przerośniętymi barami i wyznaczonym celem, dla którego przybyli. Setki dzieci wydających z siebie przeróżne ultradźwięki. Papierki po lodach. Czyli strzeszyńska plaża. I myślę, że nie tylko strzeszyńska. Argh.. Jednym słowem fuj. A zarazem bardzo przygnębiający widok.
Jednak lepiej kąpać się nad jeziorem w innych miesiącach i porach roku. Ewentualnie wczesnym rankiem lub późnym wieczorem. Tak będzie.
komentarze [12]definicja grafomana >> wtorek, 17 maja 2005 19:30:22
GRAFOMAN- osoba, która nie ma nic do powiedzenia i próbuje to jak najdokładniej opisać.
Odnoszę wrażenie, że większość blogowiczów to grafomanie. I nie chodzi mi tu tylko o blogi tzw. pokemoniaste i słodkie, ale bardziej o te powszechnie uważane za „inteligentne i indywidualistyczne”. Lepiej nie będę rzucać przykładami.
PS. A Kinga Dunin z „Wysokich Obcasów” to też grafomanka.
komentarze [20]zadanie z polskiego >> czwartek, 12 maja 2005 21:34:32
Pewnego ranka obudziłam się i pomyślałam: „Jestem cool!”. Następnie szybko zerwałam się z łóżka i jak najprędzej poszłam do sklepu i kupiłam chipsy „Star Chips”. Musiałam się spieszyć, bo w końcu na ich spożycie zostało mi już jedyne 5 lat, no. Kupiłam również Fantę i obowiązkowo krzyknęłam „Bamboocha!”. Następnie zadzwoniłam z mojej komórki w taryfie Idea Pop do kumpelki. Porozmawiałyśmy sobie o nowym, mięciutkim sweterku i innych istotnych sprawach. Faajniee..! Pomyślałam sobie, że na jutro może nie starczyć mi kasy na „codzienne wydatki”. Poszłam więc do taty i poprosiłam, aby przelał na trochę pieniędzy na moje konto internetowe. Czyż to nie zajefajne?!
Po tym całym dniu zrobiło mi się niedobrze i zwymiotowałam tymi wszystkimi czipsami, Fantami, komórkami i innymi bzdurami.
Bardzo irytują mnie wymyślone przez dorosłych reklamy rzekomo kierowane do nastolatków. Młodzież wcale nie jest cool i bamboocha. Młodzież jest zwykła. I ja też jestem zwykła, dlatego też takie reklamy do mnie nie trafiają, a wręcz doprowadzają mnie do białej gorączki. Jestem przekonana, że ci, którzy te reklamy wymyślają to podstarzali ludzie, którzy mają kłopoty z tożsamością. Śmiem nawet stwierdzić, iż jest to bezczelność w stosunku do nastolatków.
komentarze [6]Zakwitło. >> środa, 4 maja 2005 22:34:31
„Nie lubię tego Terry’ego. To cham jest. Kurde, nie lubię tej Chelsea. To jest po prostu drużyna kupiona za ruskie pieniądze. Kurde, za pieniądze ukradzione na Kamczatce. Gwiazdory jedne...”
[wypowiedź taty podczas meczu Liverpool:Chelsea, kiedy Terry perfidnie sfaulował Barosa :D]
Jak dziś było pięknie. Idąc do szkoły zobaczyłam, jak w ciągu jednej nocy wszystko zakwitło. Trawa na ogrodzie urosła, liście zzieleniały. A w powietrzu ta wilgoć. Mmmm, jak ja uwielbiam zapach takiej wiosennej wilgoci. Niestety nic nie jest idealne. Jak to zawsze po deszczu, na chodniku zebrało się ślimaków od cholery.. Musiałam omijać je ostrożnie. Jednak nagle ‘trach’ i jeden został stracony. Przypadkiem.. Ble. Jak ja tego nienawidzę. Ale wiosnę jednak lubię ;)
komentarze [9]Z życia wzięte. >> poniedziałek, 2 maja 2005 21:06:22
Trzy siostry: M- Marianna(<17),
C- Celestynka(<7), A- Ada(15).
Oglądamy ‘M jak miłość’:
M- To jest Piotrek czy Paweł ?
A- Paweł.
M- To dlaczego wygląda jak Piotrek ?
C- Bo oni są bliźniakami.
C:
komentarze [5]Maoam! >> niedziela, 24 kwietnia 2005 21:25:22
„Polacy są tak agresywni, a to dlatego, że nie ma słońca.”
Och, święta prawda. I że ja się zaliczam do polskiego społeczeństwa, to też już jestem nieco agresywna. Lecz dziś słonko zaświeciło.
I nie szkodzi, że przedwczoraj padał śnieg. I że podskakując z radości walnęłam centralnie głową z lampę. I że ja sobie dopasuwywuje kolorystycznie zęby do bluzki. Co tam, że świat wariuje, a ja coraz doszczętniej to odczuwam. Najważniejsze, że jest miło.
Się zrobiło tak optymistycznie to przypomniałam sobie takie zabawne wydarzenie sprzed 3-4 lat. Pamiętam jak się śmiertelnie obraziłam na tatę, kiedy dorysował wąsy Britney S. na moim plakacie.
„Wiosna, wiosna, wiosna ach to Ty...”
komentarze [13]Znowu >> sobota, 16 kwietnia 2005 20:15:38
I znowu się zaczęło. Wróciłam po krótkiej przerwie od ‘pisania’.
A tyle czasu minęło i tyle się wydarzyło.
Tyle gleb na snowboardzie
Tyle wjazdów orczykiem
Tyle śniegu za koszulką
Tyle dni wolnych od szkoły
Tyle połknietych tabletek Heviran’u
I wreszcie.
Tyle łez
Tyle modlitw.
A niedługo będzie kolejny papież.
Ale nie kolejny Jan Paweł II.
komentarze [15]Chcę. >> piątek, 21 stycznia 2005 19:58:31
Biec. Biec, biec i biec. Przed siebie. Na nic nie zważać i wciąż biec. Obojętnie gdzie. Po prostu.
Położyć się na śniegu i tak sobie leżeć. Leżeć, leżeć i leżeć. I patrzeć w niebo. Nocą i za dnia. W ciszy. W spokoju. Czując przyjemny mróz.
To moje pragnienia.
Może to nienormalne, ale naprawdę bym tego chciała.
Takie z reguły głupie, proste pragnienia. No właśnie, proste. Czy proste? Może teoretycznie. Ale nie proste do zrealizowania.
Ja Ciebie też ;)
komentarze [18]Bo..?! >> środa, 15 grudnia 2004 17:06:57
Ostatnio natknęłam się na następną mądrą myśl w mojej głowie. No i może zainspirowało mnie pwene wydarzenie, doświadczenie. Doszłam do wniosku, że nad ludźmi zwycięża zło, nie dobro. Czyli nienawiść, zazdrość, zawiść i inne negatywne cechy pokonują miłość, przyjaźń... A poprzeć tą myśl mogę choćby tak prostym przykładem- nie chcemy spotkać się z jakąś znienawidzoną nam osobą, choć wiemy, że będą również lubiane, kochane przez nas osoby, którym zależy na naszej obecności. Nie przychodzimy. Jaki z tego morał?! Nie chcemy mieć kontaktu ze złem, chcąc je w ten sposób jakoś zwalczać. Ale czy nie lepiej po prostu czynić dobrze? Przyjść na to spotkanie i sprawić przyjemność swoim przyjaciołom?! (To był tylko taki delikatny, zrozumiały dla wszystkich przykład.) W końcu to dobro powinno zwyciężyć ze złem. W każdej bajce tak jest. Ale życie to jednak nie bajka...
"Dlaczego zamiast zwalczać zła, nie zaczniemy szerzyć dobra?”
[ Oskar Wilde ]
PS. Kurcze. Chyba zacznę pisać felietony.
komentarze [6]Cóż za maniery! >> sobota, 20 listopada 2004 22:16:28
Krzycząc wbiega do domu prosto z zaśnieżonego ogrodu. Kierunek- kuchnia. Tam zrzuca z siebie buty, kurtkę, szalik i inne akcesoria. Zdejmuje również spodnie krzycząco mówiąc z bananem na buzi: „Pomoczyłam spodnie!”. Wszystko to to zostawia na podłodze rozmieszczone po caaałej kuchni w odstępie jednego metra. W żółtej bluzie, żółtych rajstopach i nasuniętą na czubek głowy czapką siada przy stole. Uśmiecha się szeroko, wystawiając zęby, a raczej pustą przestrzeń (nie posiada górnych jedynek i i dolnej prawej trójki). Bierze do ręki Actimel wesoło mówiąc pod nosem :”Actimel, actimel”.
To właśnie moja mała siostrzyczka- cóż za maniery. I jak pocieszność!
(Niestety opisana powyżej sytuacja została przerwana interwencją mojej starszej siostry).
komentarze [10]YYYyyyy.. >> piątek, 19 listopada 2004 15:18:09
Wiecie, co..
Doszłam do wniosku, że jestem strasznie leniwa.
Nic nie chce mi się robić.
Nie chce mi się chodzić do szkoły. -no to jest akurat normalne.
Nie chce mi się robić zad. dom.- jeśli już to robię późnym wieczorem
Nie chcę mi się uczyć na sprawdziany i inne.
Nie chce mi się nawet ściąg robić, ale robię je bo mam w sobie choć troszkę ambicjii.
Nie chce mi się sprzątać papugowi klatki- robię to, co 3 tygodnie mniejwięcej, albo jak mi ktoś, o tym przypomni.
Nie chce mi się wychodzić z psem- ale pod presją miłości do niego czasem to robię
Nie chce mi się wstawać rano z łóżka.
Nie chce mi się kłaść wiczorem/nocą do łóżka.
Nie chce mi się przygotowywać sobie śniadania.
Nie chce mi się posprzątać pokoju.
Nie chce mi się nawet na tym blogu pisać- ale tego zmieniać nie chcę :P
Nie chce mi się...
Nie chce mi się nic- a raczej nie che mi się coś.
Wogóle ostatnio moim głównym zajęciem jest NIC. Nie, no może przesadzam. W końcu wiele rzeczy robię, choć mi się nie chce.
Fajnie.
Ale teraz postanowiłam COŚ z tym zrobić.
komentarze [2]
#Nobody is perfect. My name is Nobody#